Foto: Piotr Antczak

Autor: Piotr Antczak

 

Przy każdym wjeździe do zabrzańskiej dzielnicy Zandka stoi znak zakazu wjazdu pojazdom o rzeczywistej masie całkowitej przekraczającej 2,5 t. Tylko przy jednym wjeździe — od ulicy Stalmacha jest dodatkowo tabliczka, że zakaz nie dotyczy pojazdów zaopatrzenia i autobusów turystycznych. Oznacza to, że po Zandce mogą właściwie poruszać się tylko samochody osobowe i autokary, natomiast pojazdy ciężarowe tylko, gdy dowożą towar lub inne potrzebne rzeczy do zaopatrywanych sklepów i innych podmiotów.

Zabrzanie wiedzą, a mieszkańcy Zandki szczególnie, że po ich ulicach odbywa się regularny transport odpadów i ścieków. Transport ten związany jest z miejskim wysypiskiem i Regionalną Instalacją Przetwarzania Odpadów Komunalnych. Powołując się na chłopską logikę, przewóz odpadów i ścieków zaopatrzeniem raczej nie jest. Mieszkańcy postanowili zatem wykorzystać powyższy zakaz drogowy do walki z problem gospodarki odpadami w Zabrzu, a szczególnie z nim związanymi uciążliwościami; z przeraźliwym smrodem, rozjeżdżonymi podwórkami, które po deszczu zamieniają się w krainę 1000 jezior, o dziurach w drogach nie wspominając. No więc sprytni mieszkańcy wpadli na pomysł, by przycisnąć troszku stróżów prawa, wykonując od czasu do czasu telefony, by ci przyjechali i zgodnie z przepisami ruchu drogowego wlepiali kierowcom ciężarówek mandaty.

I rzeczywiście — kierowcy byli karani mandatami, a nawet Sąd Rejonowy w Zabrzu wydał wyrok nakazowy wobec przynajmniej jednego z nich, uznając go za winnego przekroczenia przepisów. Niestety, ten sam Sąd w kolejnych postanowieniach uchylił prawomocne mandaty, a w przypadku winnego kierowcy odmówił wszczęcia postępowania — relacjonuje nam, przedstawiając odpowiednie dokumenty Katarzyna Iwańska, społecznik od lat walczący ze „śmierdzącym problemem” w Zabrzu.

Dlaczego mandaty zostały uchylone, a Sąd Rejonowy w Zabrzu odmówił wszczęcia postępowania wobec wspomnianego kierowcy? Ponieważ zdaniem Sądu, a także Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach transport odpadów jest tutaj traktowany jako zaopatrzenie, a w tym wypadku o łamaniu przepisów nie może być mowy. – Odwołując się do wykładni językowej, należy wskazać, że pojazdem zaopatrzenia będzie pojazd dostarczający (dowożący) jakiejś osobie, instytucji lub organizacji potrzebne rzeczy. W świetle powyższego uznać należy, iż pojazdy dowożące odpady do zakładu przetwórczego RIPOK należy traktować jako pojazdy zaopatrzenia — czytamy w odpowiedzi Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach z dnia 5 marca 2018 roku na zapytanie Katarzyny Iwańskiej.

– Sytuacja jest dla mnie kuriozalna, ponieważ w decyzji wydanej dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej przez miasto nie ma ani słowa o zaopatrzeniu. W dokumencie użyte jest tylko słowo „transport”. Pani poseł Gabriela Lenartowicz, zajmująca się także sprawami środowiska, z którą odbyłam rozmowę w tej sprawie, również przyznała, że jest to transport, a nie zaopatrzenie — dodaje Iwańska.

Cafe Bistro Kamienica    –   Kliknij i odwiedź nas na Facebooku!

Cafe Bistro Kamienica    –   Kliknij i odwiedź nas na Facebooku!
Odwiedzając nas, będziecie mogli spróbować pysznego śniadania, przyrządzanego na waszych oczach. Polecamy również kawę, która z pewnością wam zasmakuje.