Blisko miesiąc temu pisaliśmy o cuchnącym problemie mieszkańców ul. Podleśnej, którym ktoś pod nosem w grudniu tamtego roku zrzucił kilkanaście ton odpadów poprzemysłowych. Mieszkańcy skarżyli się na uciążliwy zapach amoniaku, który wydzielał się z dwóch hałd. Po naszym artykule (dostępnym tutaj), a następnie dziennikarskiej interwencji, na którą pojechał z nami radny Sebastian Dziębowski, uciążliwe odpady zostały przykryte plandeką.

– Po naszej interwencji i spotkaniu z mieszkańcami ul. Podleśnej, widziałem się z panią wiceprezydent Katarzyną Dziubą. Obiecała, że do czasu wyjaśnienia do kogo należy teren, na którym są odpady, zostaną one przykryte plandeką, by w ten sposób zatrzymać uciążliwy dla mieszkańców odór amoniaku, który wydziela się podczas reakcji z wilgocią. Obietnica została dotrzymana. To jest oczywiście działanie doraźne, bo te odpady trzeba będzie usunąć, jednak najpierw miasto i marszałek woj. śląskiego muszą między sobą ustalić, do kogo należy teren. Marszałek twierdzi, że istnieje porozumienie, które stanowi, że teren jest miasta, natomiast miasto uważa inaczej. Niebawem powinna się ta sprawa wyjaśnić, a wtedy będziemy działać dalej — mówi nam Sebastian Dziębowski z Rady Miasta, który wspólnie z nami podjął interwencję.

Co na to mieszkańcy? Paweł Kępka zarządzający pobliskimi budynkami powiedział nam, że mieszkańcy rzeczywiście odczuli różnicę, natomiast żywią nadzieję, że ta sprawa się tak nie zakończy i odpady zostaną stamtąd usunięte na dobre.  – To są jednak odpady poprzemysłowe, których toksyny mogą przenikać w głąb gruntu. Mamy nadzieję, że to rzeczywiście są działania doraźne i odpady jak najszybciej zostaną zabrane — powiedział nam w rozmowie telefonicznej Paweł Kępka. Sprawę będziemy monitorować.

 

Fot. Info Zabrze