Autor: Piotr Antczak

 

Zabrze od dawna ma problem z silnym fetorem gnijących śmieci, który coraz mocniej daje się we znaki mieszkańcom. Szczególnie dzielnice: Centrum Północ, Zaborze Północ, Biskupice i Zandka – w której mieści się źródło rozprzestrzeniającego się na inne dzielnice smrodu – najdosadniej to odczuwają.

Smród jest już tak uciążliwy, że w interpelacji poselskiej interweniował w tym temacie poseł z naszego okręgu – Wojciech Szarama z PiS. Podobną interpelację w tej samej sprawie napisał również inny poseł – Wojciech Bakun z Kukiz’15. Sprawa nabrała rozgłosu – i jak relacjonuje Głos Zabrza – władze miasta nie wykluczają wystąpienia do marszałka województwa śląskiego o cofnięcie koncesji regionalnej stacji segregacji odpadów komunalnych firmy ASA, ponieważ jak wiele na to wskazuje, to właśnie ona jest tego przyczyną. – Kontrola urzędu marszałkowskiego wykazała pewne nieprawidłowości w sposobie funkcjonowania instalacji RIPOK w Zabrzu, w związku z czym prezydent miasta rozważa czy nie wystąpić do marszałka o cofnięcie zintegrowanej koncesji na działalność zakładu – miała powiedzieć podczas komisji gospodarki komunalnej Rady Miasta Katarzyna Dzióba, wiceprezydent Zabrza.

Kontrola zakończyła się ponad miesiąc temu, natomiast do tej pory w Biuletynie Informacji Publicznej raportu z owej kontroli nie ma. Na pytania dziennikarzy urzędnicy nie chcą odpowiadać tłumacząc to dbałością o bezpieczeństwo, gdyż dokument zawiera techniczny opis wykorzystywanej instalacji.

Janusz Famulicki, naczelnik wydziału ekologii w rozmowie z Głosem potwierdza jednak słowa wiceprezydent i dodaje od siebie, że nie ma wątpliwości, iż cuchnie na całe miasto ze wspomnianej instalacji, a nie z pobliskiego składowiska śmieci. I nie jest to smród rozkładających się naturalnych odpadów organicznych, tylko odór śmieci zmieszanych. Famulicki podejrzewa, że przyczyną może być jakaś nieprawidłowość w procesie technologicznym (szerzej można przeczytać na ten temat w ostatnim numerze Głosu Zabrza).

Od lat walczy z problemem Katarzyna Iwańska, która wspólnie z innymi mieszkańcami Zandki i nie tylko, zorganizowała wiele protestów przeciwko „śmierdzącym” poczynaniom ASY. Iwańska uważa, że deklaracje miasta nie są do końca szczere i raczej wynikają z tego, że o sprawie zaczyna się szerzej i głośniej mówić.

Również mieszkańcy i ich przedstawiciele w radach dzielnic zaczynają zwierać szyki. – Rada Dzielnicy Centrum Południe podjęła w tej sprawie kilka uchwał. Jedna to wniosek do prezydent Zabrza o organizację spotkania z mieszkańcami dzielnicy Centrum Południe w sprawie modernizacji instalacji do biologicznego przetwarzania odpadów na terenie Zakładu Segregacji i Kompostowni Odpadów w Zabrzu przy ul. Cmentarnej 19F, która jest planowana. Jeśli pani prezydent nie przychyli się do naszego wniosku, to sami takie spotkanie zorganizujemy, aby naświetlić mieszkańcom problemy z tym związane. Dodatkowo wnioskowaliśmy do pani prezydent o podjęcie natychmiastowych działań w celu ochrony dóbr osobistych mieszkańców dzielnicy Centrum Południe naruszanych przez firmę ASA – chodzi o nadmierną immisję odoru, a to naszym zdaniem narusza kilka artykułów Kodeksu Cywilnego. Jeśli te działania nie pomogą, Rada ma pomysł na kolejne kroki, ale tego na razie nie chcemy zdradzać – powiedział nam Ireneusz Homa, przewodniczący Rady Dzielnicy Centrum Południe. – Zamierzamy także podjąć współpracę w tej sprawie z Radami: Biskupice, Centrum Północ, Zaborze Północ, Zandka – dodaje Homa.

Na 7 października planowany jest kolejny protest mieszkańców w czasie kawalkady na cześć 95 rocznicy nadania Zabrzu praw miejskich.

Jak to wszystko się rozwinie? Czas pokaże.

Źródło: Głos Zabrza