Foto: pixabay.com

Autor: Piotr Antczak

 

Do wyborów zostało jeszcze sporo czasu, ale widać już znaczące ruchy, które świadczą o tym, że nie jest go wcale tak sporo. Po pierwsze, da się zauważyć wzmożoną aktywność obecnej władzy; przed wyborami, być może już niedługo, jak zima drogowców „zaskoczy” za pewne zabrzan rozkopana ulica Piłsudskiego, którą w końcu zdecydowano się wyremontować, główny miejski park (Park Poległych Bohaterów) na dniach będzie rewitalizowany, a wypożyczonymi rowerami będzie można jeździć już za dwa tygodnie. Nie należy się temu dziwić, gdyż rok wyborczy rządzi się od zawsze takimi samymi prawami — szczególna aktywność przed wyborami to właściwie abecadło polityki.

biurorachunkowezabrze.pl   Kliknij tutaj i odwiedź naszą stronę internetową!

 

Zabrzańscy decydenci mają w ręku dobrą kartę — niedawno wyciągniętego z Europejskiego Banku Inwestycyjnego jokera — linię kredytową na 330 milionów złotych, z której pieniądze będzie można przeznaczyć na spektakularne inwestycje. To te pieniądze m.in. będą stanowiły „wkład własny” miasta do współfinansowanych np. ze środków unijnych inwestycji. W tym momencie fakt, iż Zabrze stanie się jedną z najbardziej zadłużonych gmin w Polsce (ok. miliard zł, czyli więcej niż roczny budżet!) dla wyborcy jest nic nieznaczącą abstrakcją, ponieważ wyborca nie zastanawia się nad tym, co będzie kiedyś, tylko widzi to, co jest teraz; a zobaczy niebawem kilka konkretnych działań i np. przy utrudnieniach na Piłsudskiego, siedząc w samochodzie, powie z zadowoleniem przebijającym się przez złość: w końcu! 😉 Zostawmy jednak obecną władzę, gdyż kandydat na urząd prezydenta miasta Zabrze jest tu pewny.

 

Ale co dalej?

Powołując się na nieoficjalne doniesienia Głosu Zabrza, jednym z kontrkandydatów najprawdopodobniej ma być Borys Borówka, szef zabrzańskich struktur PiS. Zwykle oszczędny w słowach, wyważony i spokojny Borówka nieco się ożywił, co może świadczyć o stopniowym wbijaniu się w kampanię. Największym znakiem tego ożywienia są porządki we własnej stajni i doprowadzenie do wyrzucenia z klubu PiS, a prawdopodobnie i z samej partii Bogusława Znyka — wieloletniego radnego i byłego szefa zabrzańskich struktur PiS. Miał on popaść w finansowe tarapaty, które doszczętnie go skompromitowały: był zadłużony po uszy, miał blisko 20 sądowych nakazów płatniczych, nie płacił alimentów, a także nie wykazywał niektórych swych zobowiązań w oświadczeniach majątkowych. Co więcej, zapożyczał się u innych radnych i sympatyków partii, po czym pieniędzy tych długo nie oddawał. Ustaliliśmy nawet, iż zagarnął fundusze przekazane mu na opłacenie autokarów jadących ze Śląska do stolicy na miesięcznicę smoleńską (źródło: tysol.pl). Czarę goryczy miał przelać służbowy laptop, z którego radny Znyk nie rozliczył się na koniec poprzedniej kadencji. Zniecierpliwiony Urząd Miejski skierował sprawę do sądu, który wydał wobec radnego nakaz zapłaty. W tej sytuacji nie dziwi „prezesowskie” wręcz odcięcie chorego organu od całego organizmu, bo kompromitacja poszczególnych członków wpływa na wizerunek całego ugrupowania.

Cafe Bistro Kamienica  Kliknij i sprawdź na Facebooku, co pysznego dla Ciebie przygotujemy!

 

Jedną z największych niewiadomych w pogoni o najwyższy urząd w Zabrzu jest kandydat Platformy Obywatelskiej, a właściwie kandydat „zjednoczonej opozycji”, która w Zabrzu zawiązała się w marcu. Podpisano wówczas deklarację współpracy między Platformą Obywatelską, Nowoczesną, Sojuszem Lewicy Demokratycznej i stowarzyszeniem „Otwarte Miasto”. Swoją obecnością zaszczycili na briefingu lokalnych działaczy sam Borys Budka, wiceprzewodniczący PO i Paweł Kobyliński z Nowoczesnej, który zaraz po ostatnich wyborach parlamentarnych czmychnął z Kukiz’15. W ramach tej inicjatywy pojawia się kilku kandydatów: Marian Rau (PO), Agnieszka Rupniewska (SLD) i kilku jeszcze działaczy PO, w tym niezniszczalny Tomasz Olichwer. I na taką kolejność właśnie bym stawiał. Tomasz Olichwer raczej kolejny raz nie wystartuje, gdyż czynił to już bez efektu. Agnieszka Rupniewska? Być może postawią na młodą i energiczną lewicową działaczkę, choć z przebiegu inicjatorskiego spotkania w ramach „zabrzańskiej zjednoczonej opozycji”, optycznym liderem jest tu raczej Marian Rau, szef zabrzańskich struktur PO i dyrektor biura posła Budki.

Jeszcze mniej wiadomo o kandydacie zabrzańskiego Kukiz’15, który w koalicjach wyborczych, ani też powyborczych z definicji raczej nie będzie brał udziału, chyba że — jak mówi „doktryna” Pawła Kukiza — będą to tymczasowe koalicje skupiające ludzi (bez względu na ugrupowanie) wokół określonego działania dla dobra obywateli. Kandydatem być może będzie tu wyrazisty i „antysystemowy walczak”, tropiciel nieprawidłowości i afer w mieście Mirosław Dynak znany z dociekliwości i ciętego języka, jedyny radny w zabrzańskiej Radzie z ramienia Kukiz’15. Ale? Może będzie to zupełnie inny, nieznany dotąd kandydat? Nie wiadomo.

Na koniec pozostają nam niekwestionowani liderzy rzeczywistości wirtualnej na Facebooku, czyli stowarzyszenie „Zabrze dla każdego”. Skupiona wokół swojego lidera Adama Kudzi i jego ojca Mariana kilkudziesięciotysięczna grupa fanów nie ma wątpliwości, kto powinien wystartować w walce o fotel prezydenta Zabrza. Tu kandydat jest równie pewny, jak to, że prezydent Małgorzata Mańka-Szulik będzie ubiegać się o reelekcję.

 

PA

Źródła: Głos Zabrza, tysol.pl, dzisiajwzabrzu.pl