Foto: Ireneusz Homa

Autor: Ireneusz Homa

 

W roku 2013, na osiedlu Wyzwolenia w Zabrzu samorząd zmodernizował kanalizację. Zdaniem samorządu podwyższyło to wartość tamtejszych nieruchomości i w związku z tym naliczono mieszkańcom dodatkowy podatek — tzw. opłatę adiacencką. Średnio 1000 zł był zobowiązany zapłacić miastu każdy właściciel nieruchomości na osiedlu. Mieszkańcy masowo zaczęli wnosić sprawy do sądu i jak się niedawno okazało, opłata została naliczona z naruszeniem prawa. Smaczku dodaje fakt, że opłata adiacencka dotyczy właściwie tylko mieszkańców wspomnianego osiedla, a przecież było wiele miejsc w Zabrzu, gdzie przeprowadzono różne inwestycje, teoretycznie zwiększające wartość pobliskich nieruchomości. To jednak tylko niezrozumiała ciekawostka.

Po zeszłorocznym orzeczeniu Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, który największe zastrzeżenia miał do sposobu wyceny nieruchomości (tzw. operat szacunkowy) i w efekcie uznał, że samorząd w sposób niezgodny z prawem naliczył dodatkowy podatek, nasuwają się dwa pytania:

  1. Czy miasto zażądało zwrotu wynagrodzenia, jakie otrzymał rzeczoznawca z pieniędzy podatników za wyceny nieruchomości (operaty szacunkowe), które okazały się, łagodnie mówiąc, nierzetelne?
  2. Czy ktoś w Urzędzie Miejskim w Zabrzu poniesie konsekwencje za wprowadzanie mieszkańców w błąd, że wszystko jest zgodne z prawem, a nie jest?

Sama sprawa była szeroko komentowana w mediach (można o tym przeczytać tutaj lub tutaj), więc skupię się na wyroku WSA, który jest bardzo korzystny dla mieszkańców, a od niedawna znane uzasadnienie dla Prezydent Miasta Zabrze — miażdżące. WSA uchylił decyzję o naliczeniu opłaty adiacenckiej i umorzył postępowanie. W uzasadnieniu przedmiotowej sprawy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach zważył, co następuje:

  • Zaskarżone przez mieszkańców decyzje są dotknięte uchybieniami i muszą zostać wyeliminowane z obrotu prawnego.
  • Dowodem w sprawie były operaty szacunkowe sporządzone przez rzeczoznawcę, którym Urząd Miejski w Zabrzu i Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Katowicach wydały pozytywną opinię.
  • Zdaniem sądu sporządzone operaty szacunkowe obarczone są formalnymi i merytorycznymi wadami, co powoduje, że nie mogą być dowodem w sprawie.
  • Operaty są nieweryfikowalne, a ich treść niejasna. W ocenie sądu operaty szacunkowe w rzeczywistości nie mogą stanowić podstawy do naliczenia opłaty adiacenckiej.
  • Zdziwienie sądu budzi fakt, że w takich samych sprawach SKO mogło wydać odmienne decyzje i jednym uchyliło decyzję, zarzucając Prezydent Miasta Zabrze uchybienia w wydanych decyzjach, a innym utrzymało decyzję wydaną przez Prezydent Miasta. Sąd stwierdził, że organy państwa orzekające w takich samych sprawach zburzyły zaufanie obywateli do państwa. Za niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa należy bowiem uznać, aby te same organy administracji państwowej odmiennie oceniały i kwalifikowały podobne okoliczności faktyczne i prawne bez wnikliwego uzasadnienia takich różnic.

Mieszkańcy, którzy zapłacili ten podatek wierząc, że Pani Prezydent wydała decyzję zgodnie z prawem i stanem faktycznym, mają prawo czuć się oszukani, bo mieli zaufanie do organów miasta, iż decyzje wydawane w magistracie są zgodne z prawem. Tak niestety nie było, co potwierdzają wyroki i uzasadnienia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach w kilkudziesięciu podobnych sprawach.

W najbliższym czasie zostaną podjęte kroki prawne w celu uchylenia decyzji wydanych z naruszeniem prawa oraz zwrotu zapłaconych kwot podatku adiacenckiego wraz z odsetkami.

Ireneusz Homa