Witam wszystkich,

niektórzy mnie znają lepiej, a inni wcale.

Mimo tego chcę Was wszystkich prosić o pomoc. Potrzebujemy zebrać około 50 000 tys. zł na rehabilitację Maksymiliana Rawłuszewicz.

Ale może zacznijmy od tego, dlaczego Wasza pomoc jest dla Maksa niezbędna.

Wszystko zaczęło się w nocy z 1 na 2 kwietnia. Maks został bestialsko pobity, a potem sprawcy upozorowali upadek z wysokości. Ci zwyrodnialcy pozwolili, by mój brat powoli i w cierpieniach umierał. Leżał na budowie kilka godzin, po czym znalazł go pies. Gdy lekarze przeprowadzili operację ratującą życie, powiedzieli nam, że Maks w najbliższym czasie umrze. Miał on zmasakrowaną głowę ( czaszkę wgniecioną w mózg, kość jarzmowa była w zatoce, żuchwa połamana w drobny mak ). Lecz postanowił przeżyć. Mój bart bardzo lubił biegać , występował w różnych biegach charytatywnych, chodził po górach , tego roku w marcu sam wszedł na Rysy, jednym słowem był bardzo aktywnym człowiekiem. Maks zawsze był, nadal jest dobrą osobą, każdemu jak mógł, pomagał. Teraz on sam potrzebuje Waszej pomocy . Na Maksa padł wyrok ze strony lekarzy, że pozostanie na zawsze w stanie wegetatywnym. My, jako rodzina się na to nie godzimy, bo widzimy jakie efekty przynosi drobna rehabilitacja przeprowadzana codziennie przez nas. Maks już potrafi kilka minut siedzieć. Dlatego jesteśmy przekonani, że profesjonalna rehabilitacja przyniesie takie efekty, by Maks znów mógł chodzić, a kto wie, może i będzie jeszcze uprawiał jakiś sport.

Dlatego w imieniu Maksa błagam Was o pomoc. Możecie wpłacać (tutaj!) niewielkie kwoty, ale jeśli będzie nas bardzo dużo, uda się Maksowi pojechać na kilka turnusów i w konsekwencji wrócić do pełnej sprawności. 

Z góry wszystkim dziękuje!