Autor: Piotr Antczak

 

Po piątkowej porażce (0:2) Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław przed Górnikiem otworzyła się szansa, by zostać samodzielnym liderem – wystarczyło wygrać w Szczecinie.

Zadanie mogło wydawać się proste, bo Pogoń w tym sezonie nie zachwyca, a już na pewno nie robi tego przed własną publicznością (raptem 2 zdobyte punkty w 4 spotkaniach). Statystyka przemawiała na korzyść Górnika, gdyż szczecinianie zdecydowanie lepiej niż u siebie grają na wyjazdach (2 zwycięstwa: z Piastem 2:1 i Arką 3:0). Wszyscy wiemy jednak, że statystyka często bywa tylko „matematyczną fikcją”, a prawo serii ma to do siebie, że każda seria kiedyś się kończy. W Szczecinie na pewno życzyli sobie, aby nastąpiło to właśnie w meczu z Górnikiem Zabrze.

Pogoni raczej motywacji nie brakowało, zwłaszcza, że w tym tygodniu odpadli również z Pucharu Polski przegrywając z I – ligową Bytovią Bytów. Widać to było w pierwszej połowie, gdzie gospodarze zyskali optyczną przewagę, ale nie potrafili jej wykorzystać marnując nawet rzut karny. To już można powiedzieć tradycja, że przeciwko Górnikowi dyktuje się jedenastki. Na szczęście dobrze dysponowany Loska – zgodnie z prawem serii – przerwał koszmar traconych w ten sposób bramek.

W drugiej połowie również początek należał do Pogoni, a od starty bramki uratował zabrzan trafiony silnym uderzeniem Cincadze inny zawodnik Pogoni, Drygas. W 51 minucie to jednak Górnik objął prowadzenie – po dośrodkowaniu Kurzawy swoją kolejną bramkę zdobył Mateusz Wieteska. Kilkanaście minut później doskonałej okazji nie wykorzystał Angulo przenosząc piłkę nad poprzeczką w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Chwilę po tej akcji Kądzior precyzyjnym strzałem dał Górnikowi drugiego gola. W 88 minucie rozmiary porażki zmniejsza Zwoliński i znowu zaczyna się nerwówka. Sędzia dolicza 4 minuty, ale na szczęście już nic złego nie przytrafia się „zabrzańskiej młodzieży”. Wygrywamy w Szczecinie 2:1 i jesteśmy LIDEREM!!!!!!

Do młodzieży świat należy… hej!