Autor: Piotr Antczak

 

W dniu wczorajszym minął termin głosowania na projekty w Zabrzańskim Budżecie Partycypacyjnym. Idea, jak każda zresztą, jest w mojej ocenie szczytna, ponieważ pozwala mieszkańcom na wykazanie aktywności w tworzeniu zabrzańskiej infrastruktury – to powinno ludzi jednoczyć. Niestety coraz częściej można spotkać się z głosami, że raczej w ten sposób tworzą się podziały i wzajemne pretensje.

– Gdy w jednej dzielnicy zgłaszanych jest kilka projektów, to naturalne jest, że dochodzi do rywalizacji, która nie zawsze jest zdrowa. Poza tym, regulamin nie jest do końca jasny. Chodzi o to, przynajmniej w mojej ocenie, że realizowane projekty powinny być dostępne dla wszystkich mieszkańców, a niestety modernizowane są np. obiekty w placówkach oświatowych, z których przecież wszyscy korzystać nie mogą. Inwestycja ogólnodostępna ma być ogólnodostępna dla wszystkich mieszkańców, a modernizacja obiektów oświatowych leży w gestii miasta, w ramach budżetu miasta. W mojej opinii jest to sprytne zrzucenie na mieszkańców części zadań, które należą do gminy. W obecnej sytuacji wszystkie większe remonty, które zgłaszają radni rad dzielnic są kwitowane odpowiedzią: „proszę zgłosić to do budżetu obywatelskiego.” Ilość placów zabaw również powinna być adekwatna w stosunku do liczby dzieci w danym rejonie. To na pewno nie jest zdrowa sytuacja – mówi Marcin Radziej, przewodniczący Rady Dzielnicy Rokitnica.


Niezdrowa rywalizacja

Regulamin wyboru projektów mieszkańców w ramach Zabrzańskiego Budżetu Partycypacyjnego, a ściślej § 8 punkt 3. mówi o tym, że głosowanie przeprowadza się w formie elektronicznej za pomocą interaktywnego formularza dostępnego z każdego miejsca poprzez standardowe przeglądarki stron www. Wynika z tego, że osoba, która głosuje powinna osobiście dokonać tego na komputerze z dostępem do internetu, ewentualnie zrobić to z pomocą innej osoby, np. tej, która zbiera głosy na dany projekt, natomiast pozyskiwanie danych (PESEL, imię, nazwisko, nazwisko rodowe matki), wpisywanie ich na jakieś listy, a tak przecież bywało, potem hurtowe wprowadzanie ich do systemu głosowania nie jest już w regulaminie ujęte. Są tylko dwie sytuacje, które uwzględniają wypełnienie list; jedna w przypadku, gdy system odrzuca nasz głos, ponieważ pojawia się komunikat, że już głosowaliśmy, a druga, to prośba o dopisanie do listy osób uprawnionych do głosowania, ponieważ system podaje komunikat, że nie jesteśmy uprawnieni. Zatem, wszelkie zbieranie danych na listach poza tymi dwoma przypadkami jest niezgodne z regulaminem. Co więcej, sytuacja ta stwarza dodatkowe pole do nieuczciwości, ale o tym za chwilę.

 

PESEL już brał udział w głosowaniu

Są grupy w Zabrzu, które wyspecjalizowały się już w wygrywaniu budżetów obywatelskich. Pytanie jest takie: czy robią to uczciwie? Można spotkać się z opiniami, bardzo często zresztą, że owe listy są przetrzymywane, a dane z nich są wprowadzane podczas głosowania w kolejnej edycji budżetu. Pokusa jest duża, zwłaszcza, że dane potrzebne do głosowania w tym roku były identyczne, jak w roku ubiegłym. Jeśli tak się dzieje, to po pierwsze, jest to zwyczajnie nieuczciwe, a po drugie, to zwykła kradzież danych osobowych, za którą grożą sankcje karne. Na pytanie, które zadałem na swoim Facebooku, odpowiedziało kilka osób, które nie mogły zagłosować, ponieważ wyskoczył im komunikat: „PESEL już brał udział w głosowaniu” mimo, iż nie głosowali.

Dodatkowe pytanie można zadać osobom odpowiedzialnym za przeprowadzenie głosowania. Dlaczego nie wprowadzono dodatkowej lub innej danej niż nazwisko rodowe matki, skoro regulamin daje taką możliwość? To pozwoliłoby wyeliminować powyższą patologię. Z drugiej strony, i trzeba to mocno podkreślić, wprowadzenie kolejnych wrażliwych danych, przy „sprycie społeczników budżetu obywatelskiego” jest bardzo ryzykowne i mogłoby doprowadzić do jeszcze większych zagrożeń. W zeszłym roku sygnalizował je miastu Grzegorz Lubowiecki – przewodniczący zarządu Rady Dzielnicy Centrum Południe. Dane takie jak nazwisko rodowe matki lub imię ojca to dane, które są wymagane np. podczas weryfikacji telefonicznej w bankach. Bezprawne zbieranie takich danych przez „społeczników” może w najbliższym czasie doprowadzić do tragedii.

Na zakończenie mamy prośbę. Jeśli któremuś z czytelników przytrafiła się sytuacja, że nie mógł zagłosować, a wcześniej nie głosował, to prosimy o przesyłanie takiej informacji na adres: pa@infozabrze.pl – postaramy się określić skalę tego zjawiska i oczywiście zapewniamy pełną anonimowość. Apelujemy również, by każdy sam, na własną rękę podjął kroki wyjaśniające, włącznie z zawiadomieniem odpowiednich organów o możliwości popełnienia przestępstwa, ponieważ dysponowanie danymi osobowymi bez zgody właściciela jest przestępstwem! A z tego niektórzy „społecznicy” chyba nie zdają sobie sprawy!

Art. 266. § 1. Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.