Foto: Piotr Antczak

Autor: Piotr Antczak

 

Ustawa o dostępie do informacji publicznej miała umożliwić zwykłym obywatelom kontrolę m.in. samorządów, które dysponują pieniędzmi publicznymi. Ustawa jasno określa w art. 1., że informacją publiczną jest każda informacja o sprawach publicznych i podlega udostępnieniu na wniosek. Oznacza to, że np. informacja o warunkach głośnego już kredytu zaciągniętego przez miasto Zabrze w wys. 330 milionów zł z Europejskiego Banku Inwestycyjnego powinna być dostępna każdemu, kto tylko wyrazi taką wolę. Niestety tak nie jest i do dziś nie wiemy, jakie koszty w rzeczywistości spowoduje ten kredyt.

Łukasz Kowalkowski ma poważne plany. Zrealizuje je dzięki pomocy doradców finansowych Open Finance.

 

28 marca koszty kredytu chciał poznać mieszkaniec Zabrza Grzegorz Duplaga, który napisał stosowny wniosek. Zawarł w nim żądanie udostępnienia fotokopii umowy kredytu oraz wszystkich załączników, które wpłyną na wysokość jego kosztów. W odpowiedzi otrzymał:

Zgodnie ze stanowiskiem przedstawionym w orzecznictwie, przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej nie mogą być wykorzystywane do zastępowania organów kontroli finansów publicznych przez osoby żądające w trybie ustawy określonych informacji.

Taka odpowiedź podważa właściwie sens ustawy — po co obywatele mają stanowić jakąkolwiek kontrolę społeczną, przecież są od tego odpowiednie instytucje — można pomyśleć. Jak twierdzi Duplaga, orzecznictwo, na które powołuje się miasto (dostępne tutaj), zostało wyrwane z kontekstu: 

– Ani władza samorządowa nie wykazała jakiegokolwiek koncyliacyjnego podejścia, ani też ja nie usiłuję występować w zastępstwie organu kontroli, a jedynie chcę jako mieszkaniec znać sytuację miasta. W konsekwencji niewypełnianie obowiązków przewidzianych prawem, i to pod pretekstem nieadekwatnej opinii prawnej, zaczyna nosić znamiona nadużycia władzy, któremu w przypadku dalszego łamania prawa, dodatkowo będzie można przypisać charakter rażący i/lub uporczywy — napisał w odpowiedzi Duplaga.

Podobnego zdania jest Adam Koczyk, radca prawny, który skomentował sprawę na łamach najnowszego numeru Głosu Zabrza:

– Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej, dane które są przedmiotem żądania działacza społecznego bez wątpienia stanowią informację publiczną. Wolą ustawodawcy było szerokie „otwarcie drzwi” dla obywateli pragnących nabyć wiedzę, co do sposobu wydatkowania — przez podmioty takie jak gmina — środków publicznych [Głos Zabrza, nr 25 (21.06.2018)](Adam Koczyk to radca prawny, który wykazał przed Naczelnym Sądem Administracyjnym bezprawność działania innego zabrzańskiego podmiotu gminnej spółki Stadion odmawiającej udostępnienia informacji publicznej bez wydania decyzji administracyjnej) [Głos Zabrza, nr 25 (21.06.2018)].

 

Źródła:

1. Głos Zabrza i Rudy Śl.
2. Korespondencja Grzegorza Duplagi z Prezydent Zabrza ws. udzielenia informacji publicznej dot. kredytu EBI.