Wchodząc na stronę zabrzańskiego stadionu możemy uzyskać wiele informacji. W zakładce „stadion” znajdziemy na przykład opisy obiektów mieszczących się w Arenie, a także 3 minutowe video prezentujące stadion jako ultranowoczesny obiekt sportowy. Oglądając ten spot, widz odnosi wrażenie, że faktycznie jest to majstersztyk techniki, a pomaga w tym pompatyczna muzyka – aż chce się pójść na mecz. Nic natomiast nie znajdziemy na temat trwających prac i planów ukończenia stadionu. Mamy się czym chwalić, czy to tylko marketing?

Każdy, kto był na stadionie, a nawet ci, którzy tylko przechodzili ul. Piłsudskiego i spoglądali w stronę 4 (nieskończonej) trybuny wiedzą, że Arena Zabrze jest niczym dziewczyna z portalu randkowego – ładna na zdjęciach. Kiedy jednak się spotykamy, ciężko jest nie zasłonić oczu i nie pomyśleć: to nie tak miało być. Miasto przy licznych okazjach chwali się stadionem, lecz wielu mieszkańców, a przede wszystkim kibice nie są do końca zadowoleni.

W wywiadzie udzielonym dla „Gazety Wyborczej” pani prezydent Mańka-Szulik zapewniła, że nie odstąpi od zbudowania w Zabrzu ostatniej trybuny. Postanowiliśmy sami zapytać jak się sprawy mają.

Po wykonanym telefonie na numer ze strony www.arena-zabrze.pl, miła pani z którą rozmawialiśmy, nie potrafiła odpowiedzieć na zadane pytania i zaproponowała napisanie maila. Wysłaliśmy zatem 2 maile pod wskazane adresy, niestety odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Zadzwoniliśmy po raz drugi, by dowiedzieć się czy maile dotarły. Pani z biura zarządu poinformowała nas, że maile są, a odpowiedzi możemy spodziewać się do końca tygodnia.

To dla nas dziwne, że w spółce Stadion w Zabrzu nie ma pod telefonem kompetentnej osoby, która byłaby w stanie udzielić informacji na temat aktualnych prac prowadzonych na stadionie. Dodatkowo każe nam się czekać kilka dni na maila. Poczekamy.

 

Piotr Antczak