Kubuś od czterech lat zmaga się z chorobami, choruje na padaczkę, blok przedsionkowo-komorowy 2 st. (ma wszczepiony stymulator serca), częstoskurcz nadkomorowy, zakrzepicę (mutacja genu m.in. V-leiden), polineuropatię, niedoczynność tarczycy. Jest zbyt wysoki jak na swój wiek (ma już 156 cm wzrostu), przez co ma skoliozę, ogólną wadę postawy i obniżone napięcie mięśniowe.

U Kubusia często ciężko jest dobrać dawkę leku na krzepliwość krwi, jest to spowodowane różnymi czynnikami. W takich przypadkach musimy często pobierać krew, by oznaczać INR, niejednokrotnie jest to codzienne pobieranie krwi. Jest to dla Kuby dość uciążliwe, ponieważ są liczne zrosty na żyłach i niejednokrotnie pielęgniarka musi się wkuwać nawet 4 razy, by znaleźć żyłę. Dodatkowym utrudnieniem jest obrzęk limfatyczny w lewej ręce, przez który jeszcze trudniej znaleźć żyłę.

By ułatwić mu choć trochę życie z tymi wszystkimi chorobami i uniknąć bólu i siniaków przy każdorazowym pobieraniu krwi, chcemy mu zakupić aparat do oznaczania poziomu INR.

Krew pobiera się wtedy z palca i pomiary te można wykonywać w domu, nie trzeba jeździć do laboratorium, jednak nie stać nas, by mu taki aparat zakupić. Aparat Coaguchek XS według lekarzy jest najlepszy i starczy mu naprawdę na długie lata, jednak cena takiego aparatu to 2 400 zł, a paski do takiego aparatu 48 szt. (starczą nam na ok. 10 miesięcy) to koszt 650 zł.

Bardzo prosimy o pomoc, jednocześnie dziękujemy za każdą przekazaną złotówkę. Pomóc można tutaj.

Mama